Spełnienie

30.08.2008

“Aby spełnić ludzki los jak najpiękniej…”

należy przyjąć i przeżyć to co daje nam los z całym ich żywiołem i głębokością”.

To słowa zapożyczone z ostatniego listu Pani Krystyny Jandy do czytelników miesięcznika PANI. Od wielu lat czytam to pismo. Od wielu więcej podziwiam życiową mądrość Pani Krystyny.

Miałam ogromną radość poznać ją w zeszłym roku, gdy organizowaliśmy oficjalne (medialne) otwarcie naszego Salonu.  Miało to miejsce w Teatrze POLONIA, a Pani Krystyna odegrała wtedy dla naszych Gości swą upojoną życiową mądrością sztukę “Shirley Valentine”. Wspaniałe wydarzenie, ale o nim więcej może innym razem.

Oficjalne otwarcie Salonu LeCHOCOLAT. Pani Krystyna Janda po przedstawieniu.
Owy list, znów sprowokował mnie do przemyśleń.

W moim już praktycznie (:) uff..)  30-letnim życiu biegałam za różnymi mniej i bardziej ważnymi sprawami. Życie mi uciekało wraz ze szczęściem które, jak Ktoś obiecywał, czeka na mnie tuz za rogiem. Jeszcze tylko jeden kontrakt, jeszcze jeden rok wyczerpującej pracy, jeszcze jedno okno które trzeba kupić przed zimą,  jeszcze tylko jedna rezygnacja z “czegoś” w imię wyższego “czegoś”… i wreszcie będziemy szczęśliwi. Czy tędy idzie droga?

Moja już nie.

Zrozumiałam, że siła człowieka świadcząca o harcie jego Ducha to umiejętność kroczenia własną drogą. Pomimo presji otoczenia, przeciwności. Silną osobą można być na wiele sposobów, ale najważniejsze to odkryć swój własny. Możemy wybierać. Intensywna praca zawodowa czy rodzina. Zarabianie pieniędzy czy realizowania mało płatnej pasji… Kompromis lub ostra rywalizacja. Można być silną Kobietą w każdej ze swoich ról.

Silna kobieta żyje w zgodzie z własną prawdziwą naturą. Sprzeciwia się ograniczaniu kobiecości do jednego modelu. Ta siła wewnętrzna  pomaga poznać samą siebie, odkrywać swoja prawdziwą naturę, dokonywać wreszcie wyborów, które ona nam podyktuje. Największą moc i doping daje nam zgodność tego KIM JESTEM JA , z tym, CO ROBIĘ.

Chcę pięknie spełnić mój los, a do tego potrzebujemy właśnie moich doświadczeń.

Dziękuję Pani Krystyno za kolejną lekcję.

D.

Arcydzieła Sztuki Cukierniczej

12.08.2008

Praliny - prawdziwa biżuteria wśród produktów czekoladowych.

Wspaniałe w kształcie, niezrównane w smaku. W znanej nam postaci narodziły się w Brukseli.

 

 

 

Słowo “pralina” pochodzi od diuka Cezara de Choiseul (1598-1675), marszałka Plessis-Praslin i ministra stanu w rządzie Ludwika XIII. W historii zapisana jest opowieść, jak to szef kuchni diuka Plessis-Praslin przypadkowo rozlał wrzący karmel na migdały tworząc w ten sposób przysmak znany “zapiekanymi migdałami”.
Natomiast, Farmaceuta Fryderyk Neuhaus otworzył w Brukseli ok. roku 1850 aptekę w której oprócz medykamentów sprzedawał z powodzeniem słodycze będące także lekarstwem (szczególnie na depresję;) ale o tym innym razem) , w tym “prasline”, czyli właśnie migdały w prażonym cukrze. Jego syn i spadkobierca, Jan Neuhaus, po wielu eksperymentach “opakował” pralinki w czekoladę i tak w 1912 roku narodziła się nadziewana czekoladka zwana dziś popularnie „Pralinką”.

Praliny są sprzedawane w samej Belgii w ponad 2200 specjalistycznych sklepach. W Polsce jesteśmy na początku tej drogi.. (ale od małych kroków się zaczyna).

Dla mnie osobiście PRALINKI to po prostu prawdziwa, żywa biżuteria.
Prawdziwą sztuką jest zrobić te małe, kunsztownie udekorowane cudeńka.

Wśród całych zastępów, od bardzo średniej jakości przemysłowych produktów napełnianych ganaszem (nadzieniem) dostępnych już za kilka złotych, poprzez coraz więcej pojawiające się na naszym rynku (nareszcie!) pralinki także wytwarzane maszynowo, jednak już z coraz oryginalniejszym nadzieniem, oblane ciemną lub mleczną czekolada do wyboru po prawdziwe Diamenty….. ręcznie dekorowane praliny ciesząc nasze oczy różnorodnością kolorów (jak te ślicznie różowe „kir royal” ;) które bardzo szybko znikają z naszej pralinetki), z pistacjowego marcepana, zieloną herbatą, wódką i wielu, wielu innych…

Taka sztuka udaje się niewielu. To zawsze efekt najwyższej klasy produktów, olbrzymiego doświadczenia chocolatiers, receptur przekazywanych i udoskonalanych przez pokolenia, oraz częściowo ręcznej produkcji.Podobnie jak z winem, tak naprawdę dobre praliny docenia się z czasem, gdy nasz smak jest na to gotowy.

Fantastycznie smakują ze schłodzonym, musującym winem wieczorem z przyjaciółmi przed kolacją…
To Praliny - prawdziwa biżuteria wśród produktów czekoladowych.
Wspaniałe w kształcie, niezrównane w smaku. W znanej nam postaci narodziły się w Brukseli.

Słowo “pralina” pochodzi od diuka Cezara de Choiseul (1598-1675), marszałka Plessis-Praslin i ministra stanu w rządzie Ludwika XIII. W historii zapisana jest opowieść, jak to szef kuchni diuka Plessis-Praslin przypadkowo rozlał wrzący karmel na migdały tworząc w ten sposób przysmak znany “zapiekanymi migdałami”.
Natomiast, Farmaceuta Fryderyk Neuhaus otworzył w Brukseli ok. roku 1850 aptekę w której oprócz medykamentów sprzedawał z powodzeniem słodycze będące także lekarstwem (szczególnie na depresję;) ale o tym innym razem) , w tym “prasline”, czyli właśnie migdały w prażonym cukrze. Jego syn i spadkobierca, Jan Neuhaus, po wielu eksperymentach “opakował” pralinki w czekoladę i tak w 1912 roku narodziła się nadziewana czekoladka zwana dziś popularnie „Pralinką”.

Praliny są sprzedawane w samej Belgii w ponad 2200 specjalistycznych sklepach. W Polsce jesteśmy na początku tej drogi.. (ale od małych kroków się zaczyna). Dla mnie osobiście PRALINKI to po prostu prawdziwa, żywa biżuteria.

Prawdziwą sztuką jest zrobić te małe, kunsztownie udekorowane cudeńka.
Wśród całych zastępów, od bardzo średniej jakości przemysłowych produktów napełnianych ganaszem (nadzieniem) dostępnych już za kilka złotych, poprzez coraz więcej pojawiające się na naszym rynku (nareszcie!) pralinki także wytwarzane maszynowo, jednak już z coraz oryginalniejszym nadzieniem, oblane ciemną lub mleczną czekolada do wyboru po prawdziwe Diamenty….. ręcznie dekorowane praliny ciesząc nasze oczy różnorodnością kolorów (jak te ślicznie różowe „kir royal” ;) które bardzo szybko znikają z naszej pralinetki), z pistacjowego marcepana, zieloną herbatą, wódką i wielu, wielu innych…

Taka sztuka udaje się niewielu. To zawsze efekt najwyższej klasy produktów, olbrzymiego doświadczenia chocolatiers, receptur przekazywanych i udoskonalanych przez pokolenia, oraz częściowo ręcznej produkcji.

Podobnie jak z winem, tak naprawdę dobre praliny docenia się z czasem, gdy nasz smak jest na to gotowy.

Fantastycznie smakują ze schłodzonym, musującym winem wieczorem z przyjaciółmi przed kolacją…

Czekolada jest Kobietą!

12.08.2008

Ta Czekolada. Pani Czekolada.

Nie mam wątpliowści że czekolada jest kobietą. Jak my czasem słodka a czasem kapryśna, delikatna.

A zarazem codziennie w obcowaniu z nią, poznaję jaka potrafi być piękna i wysublimowana. Potrafi dawać rozkosz.

Lady GODIVA podobno najbardziej rozpoznawalna marka wśród luksusowych czekolad na świecie.

Le CHOCOLAT jest pierwszym i jak dotychczas jedynym salonem czekolady w Polsce w którym dostępne są produkty tego balgijskiego producenta.

Znałam ta markę ale wiedziałam że po za własnymi firmowymi salonami w Brukseli czy np. Nowym Yorku, Godiva nie jest sprzedawana w multisalonach. Nasi Klienci także o nia pytali.

I tu miła niespodzianka ;) . w 2 tygodnie po otwarciu naszego salonu przy ul. Żurawiej 26 pojawił się u nas attache handlowy z Ambasady Belgijskiej. Krótko po nim przyjechał przedstawiciel GODIVY z propozycją abyśmy jako pierwsi w Polsce zaoferowali ich produkty naszym Smakoszom. ;)

Teraz już tylko przyjeżdżają panowie, aby kupić wytworny pakunek dla Pani Swego Serca. Piękne :) Często wysyłani przez Swoje Wybranki…

Zobaczcie sam - sklep z czekoladą.

Przyjemności od początku tygodnia,

Zaczynamy..

12.08.2008

Oto mój pierwszy wpis drżącymi rękoma… ;)

Mam nadzieję że choć trochę uda mi się przełożyć to jak mówię na to jak piszę ;)

Pozdrawiam serdecznie,

Dorota